Poker priorytetów

Priorytety, rzecz ważna i...

... nie zawsze stosowana. Wbrew pozorom wyznaczanie i trzymanie się priorytetów nie jest łatwe. Szczególnie dla nadkreatywnego umysłu. Co rusz wpadasz na wspaniały pomysł (mam na to specjalną skrzynię na to), albo ktoś wrzuca Ci zadanie nie cierpiące żadnej zwłoki, ani żadnych zwłok w efekcie. I priorytetyzacja siada. No może nie całkiem, bo coś tam Ci się uda zrobić. Wkurzasz się jednak, że jutro będziesz mieć znów listę zadań płonącą jak prochownia w forcie. Jedynym wówczas priorytetem będzie dla Ciebie przetrwać i ugasić jak najwięcej pożarów.

To po co ta priorytetyzacja?

No właśnie. Popijając kawę albo dobre wino robisz sobie rano lub wieczorem listę to-do. Zakreślasz, które rzeczy są najpilniejsze i ważne i ... okazuje się, że wszystkie.

I tu Cię mam!

Też tak robiłam, że wypisywałam wszystkie rzeczy, które mam zrobić po kolei danego dnia. Miałam dwa rozróżnienia: praca, dom. Do południa praca, po południu dom. Priorytety? Był tylko jeden: albo coś musi być zrobione dziś, albo odkładam na kiedyś tam. W rezultacie zajmowanie się samymi priorytetowymi sprawami (bo przecież takie były tylko na liście), powodowały wieczorny spadek na twarz. 

Z pomocą przyszła mi

Matryca Eisenhowera

To genialne w swojej prostocie narzędzie, które pomogło mi rozszyfrować zagadkę, którymi z tych spraw powinnam zająć się w rzeczywistości. Ja sama z czasem nazwałam ją Matrycą Bitewną i pokazuję jak z nią pracować w treningu Arbuzowy Ninja
Jej zasada jest prosta:

Zamiast robić jedną listę dzielisz kartkę na cztery.

Każda z tych list to cztery kolory Matrycy Eisenhowera jak kolory w kartach. W moim przypadku to kolory kart tarota, ale pewnie łatwiejsze do zapamiętania będą dla Ciebie kolory zwykłych kart. Wiem, wiem. Eisenhower nie stosował takiej symboliki, ale znacznie łatwiej wpada w pamięć narysowany ♠ lub ♥ na górze listy lub przy samym zadaniu

♠ Pik (miecz) - to co ważne i pilne.

Kapitanie karta pików lub mieczy to napastnicy lub pożary na Twoim okręcie. Tak czy inaczej musisz wyjąć miecz i działać natychmiast. Może być ich całkiem sporo na początku, ale postaraj się nie zajmować nimi wszystkimi. Wybierz te, których termin realizacji minął i koniecznie coś musisz zrobić z nimi Ty sam. Potem wybierz te, których termin jest teraz lub całkiem za chwilę. To tu masz umówione spotkanie, czy live na swoim Fanpage.

Postępuj ostrożnie. Jeśli pożarów, które już palą się długo jest bardzo dużo lub wróg jest liczny, zastanów się, czy spraw, które masz załatwić teraz lub za chwilę nie da się przesunąć na inny termin. Jeśli tak to poszukaj dogodniejszego czasu na nie.

Potem na osobnej kartce wypisz sobie pozostałe:

- te, których termin minął, ale już nic się z nimi nie da zrobić. Co najwyżej wrócić kiedyś i odgrzebać je z popiołów i zgliszczy. Do nich należą pomysły na Twoje blogowe wyzwania, niewysłane oferty i niewykonane telefony do klientów

- te, których termin mija niebawem, ale nie musisz ich robić osobiście. Najlepiej wepchnij komuś truposza pod armatę, to znaczy deleguj. Pamiętaj jednak, że truposzem to owa sprawa jest tylko dla Ciebie. Dla osoby, do której to delegujesz to całkiem świeża sprawa, dlatego postaraj się przekazać jej wszystko co tej sprawy dotyczy. Może się także okazać, że ani ona, ani zespół kilku osób nie da rady stanąć na rzęsach, by to zadanie wykonać. Cóż. Ponieś zatem konsekwencje i ... wróć do swojej matrycy.

♥ Kier (kielich) - rzeczy nieważne i niepilne

Kielichy stoją po drugiej stronie od miecza. Są tym, czym się nie zajmuje kapitan podczas pracy. Nie zajmujesz się pogaduchami na Facebooku, graniem w statki online, przeglądaniem zdjęć konkurencji na Instagramie, czy szukaniu wiadomości na temat aktualnej sytuacji polityczno-plotkarskiej w kraju i za granicą. To wszystko jest przyjemne, ale uwierz lepiej smakuje, gdy siedzisz w tawernie przy kielichu dobrego wina i nie masz nad sobą żadnych zaległych spraw.  

♦ Karo (moneta) - to co ważne i niepilne

To wszystko to, co wymaga zrobienia, bo inaczej Twój okręt nigdzie nie dopłynie. Zwykle nie mają one terminu, albo jeśli nawet to jest on dość odległy i ostrze deadlinu nie wisi nad Twoim karkiem. Tu wkładaj pracę nad swoimi produktami, planowanie działań w social mediach z wyprzedzeniem, pisanie artykułu. To są także wszystkie te rzeczy, które przynoszą Ci realny przychód w krótszej lub dłuższej perspektywie, stąd symbol monety jest idealny.


♣ Trefl (buława) - to co nieważne i pilne 

Ot takie zadania "popierółki". Niby nieważne, ale należałoby się nimi zająć, bo lubią robić bałagan na pokładzie. Ba! Bywa, że są jak pozostawiony popiół z fajki, niby nic, a spłonie Ci cała prochownia. Symbol buławy jest idealny, bo nie chodzi, żeby z nimi wojować, ale skutecznie zarządzać. Pod tym kolorem masz tu konserwację swojej wordpresowej strony, porządki w papierach i na biurku, czy po prostu gimnastykę, by Ci pośladki nie zanikły od siedzenia przed komputerem.

Jeśli podoba Ci się Poker Eisenhowera, to powiem Ci, że jest to ulubiona gra Arbuzowych Ninja. Podejmując się treningu dowiesz się jak z tej matrycy wycisnąć jeszcze więcej i jak doskonale sprawdza się ona w kryzysowych sytuacjach.  

Na czym polega trening?

Uczestnicząc w treningu wcielasz się w Adepta Ścieżki Arbuzowego Ninja. Codziennie przez 14 dni dostajesz mail z lekcją treningową oraz zadanie do wykonania.  Zadanie związane jest z realizacją Twojej własnej listy zadań do zrobienia na dany dzień. To, w jaki sposób go wykonasz, uzależnia rodzaj następnej lekcji i następnego zadania. Dzięki temu intensywność treningu dostosowana jest do Twoich możliwości.


Proste? Proste!
Mimo to, mnie wcale nie wydawało się to na początku takie. Spróbuj jednak listy zrobić według tej matrycy. Pierwszego dnia możesz się zniechęcić, ale zobaczysz, że im dłużej tym lepiej. A! Ważna uwaga: nigdy nie chwytaj za miecz po kielichu! Powodzenia!


 

bonzai napisał: "Nie, cele długoterminowe planuję wyłącznie metodą Bonzai :) Według mnie matryca Eisenhowera zupełnie nie nadaje się do tego typu planowania. Nie ma możliwości sprawdzania efektów, a co dopiero określenia celu. Matrycy używam tylko wtedy, gdy zdarzy się coś nieprzewidzianego w moich codziennych planach, np. choroba dziecka. Wówczas korzystam z niej przez dzień lub kilka, aż do momentu, gdy wszystko wróci do normy. Zazwyczaj, gdy morze jest spokojne wystarczy mi dobrze zrobiona lista taka o jakiej pisałam tu http://www.metodabonzai.eu/smaczna-lista-do-zrobienia/".
Kasia Kubiak napisał: "Na pierwszy rzut oka wydaje się dosyć skomplikowane :) Planujesz tak cele długoterminowe? Czy np. tygodniowe również?".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie, cele długoterminowe planuję wyłącznie metodą Bonzai :) Według mnie matryca Eisenhowera zupełnie nie nadaje się do tego typu planowania. Nie ma możliwości sprawdzania efektów, a co dopiero określenia celu. Matrycy używam tylko wtedy, gdy zdarzy się coś nieprzewidzianego w moich codziennych planach, np. choroba dziecka. Wówczas korzystam z niej przez dzień lub kilka, aż do momentu, gdy wszystko wróci do normy. Zazwyczaj, gdy morze jest spokojne wystarczy mi dobrze zrobiona lista taka o jakiej pisałam tu http://www.metodabonzai.eu/smaczna-lista-do-zrobienia/

Na pierwszy rzut oka wydaje się dosyć skomplikowane :) Planujesz tak cele długoterminowe? Czy np. tygodniowe również?

Strona współfinansowana przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego na lata 2014-2020.

ue bonzai