Jeszcze jeden tekst w sieci o technice pomodoro

Sałatka Pomodoro na produktywność? 

Owszem, bardzo lubię i stosuję codziennie. Choć przyznaję nie zawsze zjem ją całą. Zaraz podam Ci przepis. 

Składniki:

- 10 pomidorów
- notes, kalendarz lub kartka
- długopis lub coś do pisania
- dzyńka, czyli minutnik jakikolwiek; może być taki kuchenny lub w telefonie

Tak naprawdę to żadna sałatka, ale technika pomodoro, którą opracował Francisco Cirillo w latach 80-tych ubiegłego wieku. Tak naprawdę nie ma ona jakiś żelaznych podstaw naukowych, prócz tego, że rzeczywiście możemy skupić się intensywnie tylko przez  jakiś czas. Cirillo zmierzył, że on sam potrafi się skupić bez większego wysiłku 25 minut, a nazwa wzięła się stąd, że jego minutnik miał postać pomidora. 

Ok. Znasz? Jeśli nie to czytaj dalej, a jeśli tak to przejdź do "Wyciskania ostatnich soków". Tam się dowiesz jak możesz pomidory wycisnąć jak cytrynę. 

Przepis:

Przygotuj sobie listę zadań na dziś - do tego właśnie potrzebujesz notesu, kalendarza lub zwykłej kartki. Żeby zacząć, ustawiasz minutnik na 25 minut i zabierasz się za jedno zadanie z listy. Ten czas to jeden pomidorek, podczas którego nie robisz nic więcej.

Nie czytasz maili, nie wchodzisz na FB, Instagram, YouTube, RedTube, BlueTube i wszędzie tam, gdzie kolorowo, intrygująco i rozpraszająco. Tym na przykład, jeśli lubisz, możesz się wynagrodzić po skończonym czasie. Uważaj jednak z tym, bo to łatwo się od takiej nagrody uzależnić.

Gdy minutnik zadzwoni, robisz sobie przerwę 5 minut i z satysfakcją odhaczasz zadanie na liście lub cieszysz się faktem, że już niewiele co go zostało. Po czterech lub pięciu takich pomidorkach robisz sobie przerwę 15-20 minut.

 

Kilka zasad: 

  1. Pomodoro jest niepodzielne. Naprawdę nie robisz nic innego niż swoje zadanie, którego się podjąłeś w danym momencie.
  2. Jeśli będziesz coś robić dłużej niż 25 minut, podziel sobie to na kawałki. Jeśli zostajemy przy symbolice jedzenia, to nawet całego arbuza łatwiej zjeść dzieląc go na kawałki, niż próbować go zjeść jak jabłko za jednym razem.
  3. Jeśli realizacja zadania trwa mniej niż 25 minut dołóż coś do niego mniejszego. Albo jeśli się da, to zacznij następne zadanie. Choć akurat ja osobiście nie lubię napoczynać w taki sposób następnej rzeczy do zrobienia. Zwykle więc właśnie wkładam coś mniejszego.

Łatwe? To jeśli tego nigdy nie robiłeś spróbuj najpierw jednego. 

Spróbuj na początek tylko jednego pomidora. Pracuj przez 25 minut bez przerwy. Potem na następny dzień znów jednego, i tak przez trzy dni. Stopniowo dokładaj następne, aż wypracujesz własną sekwencję pomodoro. Niebawem napiszę o tym jak tworzyć fajne i efektywne combosy z pomidorów, by w pracy wszystko się kręciło jak w sokowirówce. 

Wyciskanie ostatnich soków z pomidorów:

Pomidorowanie to nie tylko wspomaganie koncentracji na danym zadaniu. Jeśli Twoje skupienie uległo znacznej poprawie nie musisz rezygnować z minutnika. Niewiele osób o tym pisze i mówi, ale technika pomodoro to także świetny sposób na:

- mierzenie efektywności
Dzięki pomodoro możesz sprawdzić czy poświęcone zasoby i czas warte były świeczki. Możesz dokładnie policzyć ile czasu trwało zanim osiągnąłeś dany efekt. Jeśli jest prawdopodobieństwo, że dane zadanie się powtórzy możesz lepiej prognozować ilość czasu na dany projekt lub zadanie. Sporo projektów związanych jest z doskonaleniem szybkości danego procesu - pomodoro pokaże Ci dokładnie, czy jesteś w progresie. 

- zapobieganie odkładaniu nudnych rzeczy
Zdobywanie pomidorów możesz zamienić w grę. W takiej sytuacji bardziej skupiasz się na zabawie w odhaczanie niż nad tym, że dane zadanie nudzi bardziej niż zjedzenie zupki chińskiej na sucho.  Możesz grać sam ze sobą lub z innymi. Jednych motywują nagrody a innych rywalizacja. W tym drugim przypadku ważne jest byście mieli podobne doświadczenie z pomidorowaniem zadań. 

- zapobieganie odkładaniu trudnych rzeczy
Nie wierzysz? To wyobraź sobie, że każdego dnia na coś co jest dla Ciebie trudne, albo się czegoś boisz przeznaczasz tylko 25 minut. Dzięki temu nie dość, że się oswajasz ze strachem to rzecz wydaje się całkiem przyswajalna, albo wręcz łatwa. Ważne jest, by nie przerwać łańcucha i naprawdę dzień w dzień poświęcić na to tego jednego pomidora. 

- zoptymalizowanie pracy w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca
Nie wszystkie pory dnia są takie same. Nie wszystkie dni są takie same, tak samo z tygodniami i miesiącami. Chodzi plotka, że ludzie sukcesu to skowronki i wstają o godzinie, w której student kładzie się do łóżka. Może prawda, może nie. Znam ludzi całkiem sporego sukcesu, którzy uważają, że do pracy najlepsza pora to wieczór. Ty pewnie też wiesz o jakiej porze najlepiej Ci się pracuje, ale czy rzeczywiście? Sprawdź lepiej. Ja sama złapałam się na tym, że najwięcej pomidorów wychodzi mi przed południem i w środy. Najmniej w poniedziałek.  W skali miesiąca to pewnie te bardzo kobiece dni i okolice 10, bo dokumenty do księgowej, ZUS do zapłaty i takie tam bzdury, które są tylko li jedynie koniecznością. 

 

Ciągłe spoglądanie do poczty lub w mediach społecznościowe skutecznie rozbraja nawet najleszą listę zadań.
Jeśli Twoją listę też zjadają rozpraszacze to spróbuj potrenować z techniką pomodoro. Zapis na trening znajdziesz tu.

Na czym polega trening?
Uczestnicząc w treningu wcielasz się w Adepta Ścieżki Pomidorowego Samuraja. Codziennie przez 14 dni dostajesz mail z lekcją treningową oraz zadanie do wykonania.  Zadanie związane jest z realizacją Twojej własnej listy zadań do zrobienia na dany dzień. To, w jaki sposób go wykonasz, uzależnia rodzaj następnej lekcji i następnego zadania. Dzięki temu intensywność treningu dostosowana jest do Twoich możliwości.

Technika pomodoro to także pomoc w biznesie:

- mierzenie czasu pracy dla klienta
Nie chodzi mi o to, na ile godzin się z nim umawiasz. Robisz dla niego projekt i rozliczasz się z całości. Przemyśl w ile pomidorów zakończysz zlecenie i faktycznie je licz. Lepiej będzie Ci ustalić cenę, a w przypadku powtórzenia zlecenia masz możliwość dokonania korekty czasowej, by się nie wywrócić.

- sprawdzanie co zajmuje Ci najwięcej czasu
Nigdy nie bierz na oko co generuje Ci najlepsze efekty względem czasu i zasobów. Pomidorując dany obszar swojego biznesu wiesz czy coś jest dla Ciebie opłacalne czy nie.  Pomijam kwestię, że może się takie okazać w przyszłości, ale nawet jeśli, to wszak lepiej wiedzieć ile już czasu upłynęło. 

- sprawdzanie, gdzie czas ucieka w Twojej pracy
Na dobrą sprawę w życiu osobistym też się przyda, ale sprawdzałeś kiedyś ile czasu spędzasz na Facebooku przewijając swoją ściankę? Wiem, wiem szukasz inspiracji na swój fanpage i czytasz czego potrzebują Twoi klienci, ale czy przekuwa się to w konkretny efekt? Czy wykorzystujesz ową wiedzę?

- i na koniec coś dla pracoholików
Zakładając firmę chciałeś pracować mniej i dla siebie. Czy tak jest? Jeśli założyłeś, że będziesz pracować dziennie przez pięć godzin to co się stało,  że siedzisz dłużej? 
Zakładając firmę wiedziałeś, że będziesz pracować intensywniej i pewnie długo. Co znaczy intensywniej dla Ciebie? Zawsze można spać po cztery godziny, ale czy to znaczy, że jesteś efektywniejszy? Czy naprawdę robisz w pracy to co powinieneś? 
Tutaj sprawdzi się, ćwiczenie "koła życia" znanego w psychologii i coachingu. Być może je znasz, a być może jest dla Ciebie czymś zupełnie nowym. Ja sama trochę sobie przerobiłam je po swojemu i od czasu do czasu wykonuję je. Jeśli chcesz napiszę Ci jak to u mnie działa przy okazji innego wpisu. 

Znasz pomodoro? Wykorzystujesz je w jakiś specyficzny sposób?

 

bonzai napisał: "Nie, cele długoterminowe planuję wyłącznie metodą Bonzai :) Według mnie matryca Eisenhowera zupełnie nie nadaje się do tego typu planowania. Nie ma możliwości sprawdzania efektów, a co dopiero określenia celu. Matrycy używam tylko wtedy, gdy zdarzy się coś nieprzewidzianego w moich codziennych planach, np. choroba dziecka. Wówczas korzystam z niej przez dzień lub kilka, aż do momentu, gdy wszystko wróci do normy. Zazwyczaj, gdy morze jest spokojne wystarczy mi dobrze zrobiona lista taka o jakiej pisałam tu http://www.metodabonzai.eu/smaczna-lista-do-zrobienia/".
Kasia Kubiak napisał: "Na pierwszy rzut oka wydaje się dosyć skomplikowane :) Planujesz tak cele długoterminowe? Czy np. tygodniowe również?".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie, cele długoterminowe planuję wyłącznie metodą Bonzai :) Według mnie matryca Eisenhowera zupełnie nie nadaje się do tego typu planowania. Nie ma możliwości sprawdzania efektów, a co dopiero określenia celu. Matrycy używam tylko wtedy, gdy zdarzy się coś nieprzewidzianego w moich codziennych planach, np. choroba dziecka. Wówczas korzystam z niej przez dzień lub kilka, aż do momentu, gdy wszystko wróci do normy. Zazwyczaj, gdy morze jest spokojne wystarczy mi dobrze zrobiona lista taka o jakiej pisałam tu http://www.metodabonzai.eu/smaczna-lista-do-zrobienia/

Na pierwszy rzut oka wydaje się dosyć skomplikowane :) Planujesz tak cele długoterminowe? Czy np. tygodniowe również?

Strona współfinansowana przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego na lata 2014-2020.

ue bonzai