Mowa pitchowa

Elevator pitch, albo jak sama wolę mowa pitchowa to bardzo skuteczna (jeśli dobrze zrobiona) metoda autoprezentacji. 

W dosłownym tłumaczeniu znaczy tyle co „prezentacja windowa”. Nazwa jest nieprzypadkowa. Chodzi bowiem o to, aby w jak najlepszy sposób przedstawić siebie lub swoją ofertę w bardzo krótkim czasie – około 20 sekund, czyli tyle, ile przeciętna winda jedzie od parteru na najwyższe piętro.  Są też dłuższe jej odmiany, ale o tym innym razem.  

Co więcej – niektórzy ludzie są zdania, że jeśli nie umiesz tego zrobić, to znaczy, że nie znasz swojego biznesu i płyniesz swoim okrętem we mgle. Dobrze, dobrze, ale po co takie coś robić?

Nie ma się nigdy drugiej szansy, by zrobić pierwsze wrażenie. Ponoć takowe robi się już w pierwszych sekundach swoim wyglądem i zachowaniem, ale co po tych sekundach? Jak to co, czas na prezentację, a to dobrze zrobić szybko i sprawnie pozostawiając przy tym niezatarte wspomnienie. Dobre wspomnienie. 
By tak było, warto zadać sobie kilka pytań. 

Mowa windowa dla kogo?

Elevator pitch ma przede wszystkim przykuć uwagę i zainteresować naszych słuchaczy. Jeśli połkną haczyk, wtedy powinieneś przygotować dla nich dłuższą prezentację, podczas której możesz opowiedzieć więcej szczegółów. 

Ważne jest do kogo mówisz. To trochę tak jak z grupami odbiorców w biznesie. Do kogo usiłujesz dotrzeć i kogo zainteresować. Jeśli Twoja odpowiedź brzmi: "do wszystkich", to musisz mieć świadomość, że zarzucasz bardzo dużą sieć. Zapewne złowisz mnóstwo ryb, czy jednak będą to ryby tego gatunku, na którym najbardziej Ci zależy? Czy nie lepiej w takim razie dokładnie sprecyzować kogo chcesz zainteresować i złowić sporego merlina, który pociągnie Twoje przedsięwzięcie do przodu? 

Zacznij od nakreślenia profilu Twojego odbiorcy. Jak się zachowuje, gdzie bywa, co lubi? Przede wszystkim jednak pomyśl o tym jakim językiem się posługuje. Wszak wiesz, że podobieństwa się przyciągają. 
Uwaga! Nie przesadź z tym upodobnianiem się, bo może to wyjść równie sztucznie jakbyś przyczepił sobie drewnianą płetwę do pleców celem poderwania rekina.

Pomyśl czego potrzebuje Twój merlin. Czym możesz go zainteresować. Potraktuj pierwsze wypowiedziane zdanie jak nagłówek w gazecie, którą lubi czytać. 
Nie obawiaj się także przeprowadzić wywiadu w internecie lub wśród znajomych, którzy mogą go znać. Jeśli Twój merlin to przedstawiciel/avatar Twojej grupy docelowej to nic nie szkodzi zrobić to samo. Im więcej wiesz tym lepiej będziesz mógł się przygotować. 

Jakiej reakcji oczekujesz? Chyba nie ma nic gorszego niż tylko uśmiech pod tytułem "odezwę się". Pomyśl jakiego efektu chcesz spodziewać się po prezentacjiCo ma Ci ona dać w krótszej i dłuższej perspektywie. Dzięki temu będziesz wiedzieć jak zakończyć swoją mowę wezwaniem do działania. 

WIIFM - What is for me?

Pamiętaj o tym, że to Twój merlin jest najważniejszy, nie Ty. Daj mu poczucie, że przedmiot prezentacji dotyczy jego żywotnych interesów. 

Pytania pomocnicze:

- Jakie mu to korzyści przyniesie?
- Dlaczego istotne jest jest to dla niego co mówisz?
- Co to oznacza dla ich przyszłości?
- Jak Twoje główne przesłanie może wpłynąć na ich życie lub pracę. 

Mimo, że wydaje się to proste...

To jednak trzeba na dobrą mowę pitchową poświęcić kawałek czasu. Dobrze jest też mieć ich kilka w zanadrzu, dzięki temu możesz się dopasować do sytuacji.

Masz już swoją mowę?

bonzai napisał: "Nie, cele długoterminowe planuję wyłącznie metodą Bonzai :) Według mnie matryca Eisenhowera zupełnie nie nadaje się do tego typu planowania. Nie ma możliwości sprawdzania efektów, a co dopiero określenia celu. Matrycy używam tylko wtedy, gdy zdarzy się coś nieprzewidzianego w moich codziennych planach, np. choroba dziecka. Wówczas korzystam z niej przez dzień lub kilka, aż do momentu, gdy wszystko wróci do normy. Zazwyczaj, gdy morze jest spokojne wystarczy mi dobrze zrobiona lista taka o jakiej pisałam tu http://www.metodabonzai.eu/smaczna-lista-do-zrobienia/".
Kasia Kubiak napisał: "Na pierwszy rzut oka wydaje się dosyć skomplikowane :) Planujesz tak cele długoterminowe? Czy np. tygodniowe również?".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie, cele długoterminowe planuję wyłącznie metodą Bonzai :) Według mnie matryca Eisenhowera zupełnie nie nadaje się do tego typu planowania. Nie ma możliwości sprawdzania efektów, a co dopiero określenia celu. Matrycy używam tylko wtedy, gdy zdarzy się coś nieprzewidzianego w moich codziennych planach, np. choroba dziecka. Wówczas korzystam z niej przez dzień lub kilka, aż do momentu, gdy wszystko wróci do normy. Zazwyczaj, gdy morze jest spokojne wystarczy mi dobrze zrobiona lista taka o jakiej pisałam tu http://www.metodabonzai.eu/smaczna-lista-do-zrobienia/

Na pierwszy rzut oka wydaje się dosyć skomplikowane :) Planujesz tak cele długoterminowe? Czy np. tygodniowe również?

Strona współfinansowana przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego na lata 2014-2020.

ue bonzai