Etapy rozwoju biznesu, czyli to Ty jesteś kapitanem.

Wykorzystaj szanse każdego z etapów rozwoju i ustrzeż się błędów. 

Prowadząc biznes jesteś jak kapitan jednego lub wielu okrętów. Każdy z nich ma swoją indywidualną historię, dzięki której jesteś tu gdzie jesteś ze swoim okrętem. Składa się na nią między innymi doświadczenie Twoje, pracowników, klientów, składają się na nią sztormy i pomyślne wiatry. Jednak nawet ona mimo, że unikalna podlega etapom rozwoju takim samym dla każdej firmy.

To dobra wiadomość, bo nie tracąc nic z oryginalności możesz zaplanować jej rozwój według sprawdzonych reguł.

Jeśli Twój biznes istniał na jakiś czas przed tym jak objąłeś jego mostek kapitański, jest on już w jakieś fazie rozwoju. Masz trudne zadanie, bo jeśli nie przyglądałeś się mu od początku jego powstania, to nie znasz go tak dobrze jak jego poprzedni kapitan. Weź w takim razie pod uwagę poniższe etapy i pomyśl o tym, w którym momencie jesteś i co dalej możesz zrobić. 

Ale jeśli to Ty jesteś jego pierwszym dowodzącym ...

... to historia jest znacznie ciekawsza. Życzę Ci, byś mógł przejść każdy z tych etapów, bo każdy z nich jest fascynujący i każdy na inny sposób. Czytając tekst zauważysz, że w w podtytule każdego kolejnego etapu pojawia się kolejna zasada Bonzai, na której powinieneś się skupić i która pomoże Ci go zaplanować. 

Czytając tekst słusznie zauważysz, że w tle każdego kolejnego etapu pojawia się kolejna zasada Bonzai, która pomoże Ci go zaplanować. Możesz poznać jej zasady zapisując się tutaj i zobaczyć jak łatwo możesz zaplanować każdy z tych etapów. 

Etap I: Stoczniowe doki - pomysł i pierwsze kroki

Zasada Bonzai: Początek

Częstokroć nie ma nawet samej łódki. Jest tylko niejasna wizja Twojego ziszczonego marzenia. Powody, dla których chcesz zostać kapitanem i rozwijać własny biznes bywają różne.

- Jesteś zmęczony lub rozczarowany pracą na etacie i myślisz o czymś swoim. 
- Masz świetny pomysł i uważasz, że nikt przed Tobą jeszcze na niego nie wpadł.
- Trochę zaoszczędzonej gotówki wzywa, by gdzieś została zainwestowania.
- Chcesz po prostu zmienić swoje życie. 
- Mąż lub żona Cię dopingują do tego, byś to Ty trzymał ster w swoich dłoniach.

Z dwoma ostatnimi uważaj, bo by zmienić swoje życie niekoniecznie zaraz musisz zakładać biznes. Pomyśl czego naprawdę potrzebujesz, by nie tyle zmiana nastąpiła, ale żebyś ją także mógł odczuć. A i doping jest fajny jeśli to Ty sam podejmujesz decyzję o rozpoczęciu działalności. To są jednak tematy na całkiem inny tekst, ale warto mieć je na uwadze. Załóżmy, że Cię to nie dotyczy.

Czujesz motyle w brzuchu, ale zarazem coś szepcze do ucha, że nie dasz rady, masz mało zasobów, nie znasz się. Zaczynasz się blokować i ignorujesz swoje zasoby, które masz pod samym nosem lub wewnątrz siebie. Strach zaczyna przybierać formę prokrastynacji i mnóstwo czasu zabiera Ci badanie rynku, szukanie inspiracji i obserwowanie innych z branży. Twoja motywacja spada, ale możesz temu zaradzić. Przeczytaj mój wcześniejszy tekst na ten temat.

Jest jeszcze inna sytuacja. Twoja motywacja sięga zenitu. Nie możesz się doczekać i ... działasz na oślep, bo wszak intuicja to Twoje drugie imię. 

W ten sposób, pogrzebało się dużo ciekawie zapowiadających się biznesów, ale wielu wyszło z tej fazy zwycięsko i weszło na następny etap. Jak?

Wykorzystaj to, że masz bardzo dużą motywację. 
Nie chowaj się za komputerem i nie szukaj inspiracji w sieci. Porozmawiaj z ludźmi, spotykaj się z nimi. Naprawdę postaw się w roli kapitana, który słucha co dzieje się w portowej tawernie i jakie problemy mają mieszkańcy i marynarze.  Czy wiesz, że dzięki temu Bonzai został wyciągnięty z moich notesów i poszedł w świat?

Bądź ciekawski, bo ciekawość to następny stopień do rejsu w pełne morze.
Poczuj powiew przygody niczym Jack Sparrow i nadstawiaj ucha. Wnioski jakie wyciągniesz z rozmów z innymi mogą być bardzo interesujące. Dowiesz się komu i w jaki sposób możesz pomóc, albo nawet zyskać świetnych sojuszników. Znajomość problemów grupy docelowej to jedno, ale poczucie podparcia w innych jest nie do przecenienia w przypadku kryzysu lub osłabienia motywacji. 

Myśl o tym, co będzie jak.
Na tym etapie ciężko prognozować cokolwiek, bo historia Twojego okrętu dopiero zaczyna się dziać. Niemniej jednak doprecyzuj jak najmocniej swoją grupę docelową i z uwagą dobieraj działania, które będą dopasowane jak najlepiej pod nią. 

Etap II: Pierwsze rejsy - czas startupowy

Zasada Bonzai: Zasoby

Masz już swój wymarzony statek. Pachnie świeżo zrobionymi wizytówkami, wykrzywionym przez grafika logo, a być może nowym biurem. Zaczynasz działać i zaczynają się pierwsze sukcesy. Porażki też, ale pomimo ich istnienia rządzi Tobą niezachwiane poczucie, że Ci się uda.

Jeśli nie wykorzystałeś szans pierwszego etapu, może Ci towarzyszyć poczucie przytłoczenia i zaczynasz się męczyć. W końcu stwierdzasz, że bycie kapitanem jest głupie i wracasz do pracy na etacie. 

Jeśli dobrze wykorzystałeś pierwszy etap, to masz jeszcze dość motywacji, żeby nie dać się byle sztormowi. Pamiętaj, że na tym etapie kibicujący mogą chcieć widzieć pierwsze efekty, a Ty możesz nie mieć im co pokazać. Nie przejmuj się. Działaj! Promuj! Mów o tym co robisz! Stawiaj na siebie samego!

Wykorzystuj własne zasoby
Nie kopiuj działań konkurencji, Twój produkt lub usługa mają się wyróżniać na ich tle. Jak to zrobisz, gdy będziesz powielał ten sam schemat, który na rynku już jest? Wystrzegaj się hiperguru marketingu, którzy podają Ci na tacy gotowe rozwiązania. Hm... ja sama byłam zaskoczona, gdy z dwóch różnych źródeł dostałam ten sam tekst w mailu. Różniły się tylko produkty, o których mogłam tam przeczytać.

Kreatywnie łącz to co masz
Nie ma firmy, która miałaby taki sam zbiór swoich zasobów. Dlaczego w takie razie tego nie wykorzystać? Twórz nowe z tego co masz, komponuj i pokaż to światu. 

 

Etap III: Dowodzenie okrętem - wzrost

Zasada Bonzai: Trzon

Pomyślisz teraz: "Jak to? To wcześniej nie było wzrostu?" Nie. Twój biznes umacniał się na morzach i oceanach rynku. Teraz przychodzi czas na umacnianie jego pozycji. Sprzedaż i zyski powodują, że możesz spokojnie stać przy sterze, a Twój okręt mknie po falach. 

To miejsce, w którym jesteś widoczny jako kapitan, Twoje cechy osobowości, charakteru odbiły się mocno na Twoje działalności. A jednak to także etap, w którym wiele biznesów dopływa do krawędzi świata nie mogąc płynąć dalej.

I to nie dlatego, że biznesowi brakuje tego, co czyni go bardziej atrakcyjnym. Przyczyną jest to, że większości przedsiębiorców brakuje umiejętności budowania systemów w swoim biznesie, które działają. Większość z prowadzących biznesy ma dryg do marketingu, sprzedaży oraz sprzedawanego produktu czy usługi. A jednak, niewielu posiada umiejętności, dzięki którym naprawdę mogą usystematyzować swoją działalność gospodarczą. I tu tkwi przyczyna, dla której ten etap staje się blokadą dla większości przedsiębiorczych działań.

Odpuść trochę, daj sobie odpocząć.
Niestety może się zdarzyć, że kapitanem będziesz przez 24 godziny. Do tej pory zajmowałeś się sam wszystkim, ale Twój okręt jest już większy. Często na tym etapie potrzebujesz mniejszej lub większej stałej załogi, albo kilku najemnych marynarzy. Dobieraj współpracowników uważnie, ale gdy już to zrobisz, zaufaj im. Wszak mają Cię odciążyć w codziennych obowiązkach, a nie przyglądać się temu jak Ty je wypełniasz.

Poświęć czas na stworzenie swojego systemu organizacji. 
Nie istnieje jeden niezawodny sposób na budowanie biznesu, ale usystematyzuj swoje działania, dzięki czemu nie przeoczysz możliwości odniesienia sukcesu w swojej działalności. Poświęć czas na systematyzację operacyjnej strony twojego biznesu, jak zarządzanie, kompletowanie zamówień, obsługa klienta, administracja, wystawianie rachunków i faktur, czy logistyka twojej działalności gospodarczej. 

Etap IV: Zdobywanie mórz i oceanów - skalowanie

Zasada Bonzai: Działania

Skalowanie to temat bardzo modny ostatnio, ale samo działanie wcale nie jest takie łatwe. Ponieważ zainwestowałeś trochę w ludzi twojego biznesu czy operacje, część zysków może pójść na dno. Niemniej, sprzedaż i dochody mogą wzrosnąć w związku z rosnącą zdolnością do pracy Twojej załogi. Dlatego w ogólnym rozrachunku zyski też mogą wzrosnąć. 

Okazuje się, że Twój okręt może płynąć także wtedy, gdy nie ma Cię na pokładzie. W wyniku tego, że na tym poziomie masz więcej wolnego czasu, zniecierpliwione pytanie "co mam robić?" zaczyna się panoszyć i możesz zacząć "majstrować" przy wszystkich świetnie działających systemach i procesach, które twój zespół zdążył zbudować. Dla większości właścicieli to trudny orzech do zgryzienia, ale musisz pozwolić swoim ludziom wypełniać ich obowiązki. W innym wypadku załoga, którą z takim trudem budowałeś, ulegnie frustracji, a ty narażasz się na to, że ludzie zaczną odchodzić.

Bądź kapitanem najlepszej załogi.
Nie żałuj żadnych zasobów na przyciąganie utalentowanych ludzi do twojego biznesu. Następnie pracuj nad budowaniem twoich osobistych umiejętności przywódczych, by dalej prowadzić swój biznes do przodu. Możesz też przekazać mostek kapitański swojej firmy twojemu dyrektorowi i pozwól mu prowadzić działania, kiedy ty będziesz pracować nad strategią w swojej kajucie. 

Etap V: Kapitan admirałem - pozycja lidera

Zasada Bonzai: Efekty

Niewielu kapitanów dociera do momentu, gdy stery ich biznesów trzymają bosmanowie, podczas gdy oni zajmują się opracowywaniem wizji strategicznych. Jeszcze mniej kapitanów zostaje admirałami floty, czyli zostaje właścicielami kilku biznesów. Jeśli dotarłeś do tego etapu to szybko okaże się, że nie jest łatwo utrzymać admiralski kapelusz. To ogromne wyzwanie.

Z drugiej strony każdy chce być w pobliżu zwycięzcy. Każdy chce z Tobą płynąć w rejs, robić interesy, współpracować, albo przynajmniej marzyć by być takim jak Ty. Znacznie łatwiej pozyskiwać Ci nowe zasoby i nowe rynki. Twoja pozycja negocjacyjna jest wysoka jak główny maszt Twoje największego okrętu. 

Bądź wierny swoim wartościom.
Wszak na nich zbudowałeś swoją pierwszą niewielką łódź, rozwinąłeś ją w okręt, który potem dał początek Twoje flocie. Chciwość, władza, próżność - to taki bermudzki trójkąt, który zatopił wiele biznesów, które wiodły na rynku prym. 

Nabywaj nowe okręty.
Każdy, kto znajduje się na tym etapie, powinien z uwagą przyglądać się obiecującym przedsiębiorstwom, które świetnie nadają się do nabycia. Zawsze będą takie strefy rynku, na których większy gracz będzie w stanie zaistnieć i rozwinąć produkty oraz usługi. Ważne, by skupić się na tych rynkach i ich potencjałach na rozwój, by chronić naszą pozycję, zaoferować klientom nowe oferty.

Bądź wrażliwy na innowacje.
Twoja flota nie jest tak mobilna i rozwojowa jak jeden statek. Ponieważ mamy do czynienia z większymi inwestycjami w działania i kosztami dóbr, biznes może stać w miejscu. Uwrażliw się na bardziej zwrotne, szybko dostosowujące się startupowe statki. Technologie, rynek są bardzo zmienne jak woda w morzu i nie ma zbyt wielu branż, które mogłyby się stać jedynie wspomnieniem przeszłości. 

A na koniec...

Skąd to wszystko wiem? Nie z własnego doświadczenia. Z doświadczenia osób, które tą drogę przeszły w całości. Większość z nich to moim klienci, dla których projektuję wzory tkanin i tapet, ale są i tacy, z którymi mam szczęście spotkać się na kawie i porozmawiać między innymi o tym.  Pewnego dnia miałam okazję posłuchać  opowieści jednego z admirałów o wszystkich pięciu etapach. 

bonzai napisał: "Nie, cele długoterminowe planuję wyłącznie metodą Bonzai :) Według mnie matryca Eisenhowera zupełnie nie nadaje się do tego typu planowania. Nie ma możliwości sprawdzania efektów, a co dopiero określenia celu. Matrycy używam tylko wtedy, gdy zdarzy się coś nieprzewidzianego w moich codziennych planach, np. choroba dziecka. Wówczas korzystam z niej przez dzień lub kilka, aż do momentu, gdy wszystko wróci do normy. Zazwyczaj, gdy morze jest spokojne wystarczy mi dobrze zrobiona lista taka o jakiej pisałam tu http://www.metodabonzai.eu/smaczna-lista-do-zrobienia/".
Kasia Kubiak napisał: "Na pierwszy rzut oka wydaje się dosyć skomplikowane :) Planujesz tak cele długoterminowe? Czy np. tygodniowe również?".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie, cele długoterminowe planuję wyłącznie metodą Bonzai :) Według mnie matryca Eisenhowera zupełnie nie nadaje się do tego typu planowania. Nie ma możliwości sprawdzania efektów, a co dopiero określenia celu. Matrycy używam tylko wtedy, gdy zdarzy się coś nieprzewidzianego w moich codziennych planach, np. choroba dziecka. Wówczas korzystam z niej przez dzień lub kilka, aż do momentu, gdy wszystko wróci do normy. Zazwyczaj, gdy morze jest spokojne wystarczy mi dobrze zrobiona lista taka o jakiej pisałam tu http://www.metodabonzai.eu/smaczna-lista-do-zrobienia/

Na pierwszy rzut oka wydaje się dosyć skomplikowane :) Planujesz tak cele długoterminowe? Czy np. tygodniowe również?

Strona współfinansowana przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego na lata 2014-2020.

ue bonzai